Czas upłynął mi bardzo szybko gdyż już było godzina 14.30 więc z małymi obawami udałam się na wskazane miejsce. Wolnym krokiem dotarłam do ławeczki na obrzeżu miasta. Nagle go zauważyłam, szedł z bukietem czerwonych tulipanów ( wie że takie lubię).
- Clara! - usłyszałam donośny głos Maxa.
- Hej Max.- uśmiechnęłam się lekko
- Na początek to dla ciebie- wręczył ci kwiaty- chciałbym cię przeprosić że byłem takim palantem, powinienem był ja odepchnąć. Proszę wybacz mi, nie potrafię bez ciebie żyć. Kocham Cię
- Max, ja już ci dawno wybaczyłam, też nie potrafię żyć bez ciebie.- Po chwili na smutnej twarzy chłopca zagościł promienny uśmiech.- Ale obiecaj mi jedno Nie zostawiaj mnie nigdy
- Nigdy cię nie opuszczę obiecuje.- I zamknął wasze usta w pocałunku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz